Przeglądałam sobie stojące na mojej półce mangi – ot, tak mnie natchnęło – wzięłam do ręki „X” i się mi jakoś zatęskniło za Clampem. Zespół rysowniczek ukrywający się pod tym pseudonimem ma na swoim koncie sporo dziełek, takich jak Lavenda lubi – zakręconych fabularnie, z piękną kreską i bohaterami, do których łatwo się przywiązać. Część z nich zekranizowano, niektóre nigdy przeniesienia na ekran się nie doczekały. W wersji papierowej pozostało sporo starszych prac Clampa, postanowiłam więc sobie ich poszukać i w ten sposób trafiłam na Gohou Drug. Tytuł ten funkcjonuje także jako Legal Drug czy Lawful Drug – chodzi dokładnie o tę samą mangę. Historia ta zaliczana jest do nurtu shonen ai (ekhm, proszę nie rzucać mi znaczących spojrzeń, to był przypadek ^^) i ostatni jej tom został wydany w 2005 roku. Ostatni, ale nie ostateczny, o czym później. Ilustratorką odpowiedzialną za ten tytuł jest Mick (Tsubaki) Nekoi, która stworzyła także „Wish” oraz „Suki Dakara Suki”.
Wbrew tytułowi, manga nie dotyczy narkotyków. Opowieść zaczyna się w momencie, gdy Kazehaya Kudo zostaje znaleziony na zaśnieżonej ulicy i uratowany od zamarznięcia przez Rikuo Himurę. Ten tajemniczy młodzieniec zanosi chłopaka do miejsca, gdzie aktualnie mieszka i pracuje – apteki zwanej Green Drugstore, której właścicielem jest Kakei. Ten jednak nie robi nic za darmo. Młody Kazehaya musi zarobić na mieszkanie i jedzenie, stąd też nie tylko zaczyna pracować w aptece, ale też dołącza do Rikuo w tajemniczych misjach, zlecanych im przez właściciela Green Drugstore. Zlecenia te bywają, oględnie mówiąc, dość nietypowe. Raz chodzi o odzyskanie książki, innym razem o złapanie kota, jeszcze innym przyniesienie starej, drogocennej wazy albo złapanie kilku niewidzialnych świetlików. A w każdej z nich chłopcy korzystają ze swoich niezwyczajnych zdolności. Tak, tak – jak to u Clampa, bohaterowie obdarzeni są pewnymi mocami. Kazehaya potrafi poprzez dotyk odczytać emocje innych ludzi, Rikuo ma zdolność podobną do telekinezy, która pozwala mu otwierać zamki i wpływać na przedmioty. Także Kakei nie jest pozbawiony nadnaturalnych właściwości – to jasnowidz z bardzo rozwiniętą intuicją.
Legal Drug wyjątkowo przypadł mi do gustu. Bohaterowie, sposób rysowania, fabuła i humor – wszystko to sprawia, że ten tytuł Clampa czyta się naprawdę przyjemnie. Powiedziałabym, że przez większość czasu to lektura gładka i odprężająca, bo zawarta w niej dawka dowcipu – głównie sytuacyjnego – zapewnia znakomitą rozrywkę. Rikuo i Kazehaya to dwa różne typy osobowości, rzecz jasna musi dojść do starcia charakterów. Misje, na które wysyła obydwu Kakei również są przyczyną wielu zabawnych zdarzeń. Ale bohaterowie posiadają też głębszą, starannie ukrywaną stronę. W przeszłości obydwu kryją się tajemnicze kobiety i nierozwikłane zagadki, a i Kakei nie należy do najbardziej otwartych osób i sporo ukrywa. Tak wiec punkt ciężkości jest tu przesunięty na humor, ale manga nie pozbawiona jest elementów dramatycznych. W odpowiednich proporcjach daje to sympatyczną mieszankę. Bohaterowie są podstawą i wielką siłą Gohou Drug. Naiwny, prostolinijny Kazehaya, chłodny i sarkastyczny Rikuo, delikatny Kakei, który za pięknym uśmiechem skrywa charakter manipulatorski i zdolny do okrucieństwa. Oraz tajemniczy Saiga, który nigdy nie rozstaje się z ciemnymi szkłami okularów, wypowiada ironiczne, złośliwe uwagi oraz pozostaje z Kakeiem w związku jasno określonej natury ^^ O nim wiadomo najmniej, poza tym, że jest mistrzem w znajdowaniu informacji. Większą część fabuły zresztą zajmuje mu klejenie się do biszonenów serii, czemu wcale się nie dziwię, sama bym się do nich kleiła, gdybym mogła ^^
Napisałam gdzieś tam powyżej, że manga ta to shonen ai, ale także i ten wątek został potraktowany z lekką dozą ironii. Raz po raz twórczyni puszcza do czytelnika oko, kpiąc sobie z gatunku – zwolenniczki pełnych napięcia i dramatu romansów męsko-męskich mogą poczuć się cokolwiek rozczarowane. Brak tu dosłowności, a większość to aluzje i zmrużenie oka. Ot, choćby takie okładki, które sugerują całkiem sporo – Kazehaya i Rikuo w mocno yaoiowatych pozach. Okładka jest ewidentnym żartem, ponieważ w żadnym z rozdziałów pomiędzy obydwoma panami nie dzieje się nic z tego co sugeruje obrazek. Podobnie jak scenki typu Rikuo pochylający się nad Kazehayą. W yaoi to moment aż proszący się o pocałunek, tutaj jednak najczęściej zostaje skwitowany jakąś złośliwą uwagą Rikuo.
Clamp ma zwyczaj łączyć swoje dziełka. Nie inaczej jest w przypadku Legal Drug. Rikuo i Kazehaya pojawiają się w Tsubasa Chronicle a także w xxxHolic. Znajomość tych tytułów nie jest jednak konieczna, by zapoznać się z mangą pani Nekoi. Ot, po prostu jeden ze smaczków.
Słówko jeszcze o stronie graficznej. Kreska pani Nekoi nie jest tak specyficzna jak sposób rysowania Mokony, ale zachowuje charakterystyczne dla Clampa cechy – postacie są chude, długonogie, z dużymi oczami. Rysunek jest raczej delikatny, tła niemal puste w porównaniu z takim X, a całość może się wydać odrobinę niedopracowana dla osób, które twórczość Clampa kojarzą głównie z X, Card Captor Sakura czy Chobits. Ale ten sposób rysowania idealnie pasuje do opowiadanej historii, która jest zabawna, ale równocześnie zawiera w sobie nutę niepokoju. Opowieść zresztą tak wciąga, że drobnych błędów w rysunku praktycznie się nie zauważa.
Summa summarum: warto sięgnąć. Bardzo ciekawi bohaterowie, interesująca fabuła z mnóstwem niedopowiedzeń, humor i klimat. Do pierwszego tomu dodano rozdział ekstra, który stawia sporo znaków zapytania, o to, kim są główni protagoniści serii i co naprawdę ich łączy? Tajemnicza uwaga Kakeia w tym dodatku tyko rozbudza apetyt na więcej ^^ Niestety, więcej póki co nie ma. W roku 2005 wyszedł trzeci tomik mangi. Wprawdzie zapowiedziano wydanie czwartego tomiku, a w 2006 roku na Anime Expo mówiono, że ten tytuł zostanie pociągnięty, ale od tamtej pory cisza. Clamp ma ciekawe, intrygujące pomysły, niestety irytujący zwyczaj porzucania swoich prac, na czas nieokreślony. Kilka tytułów jest w trakcie powstawania, a ponieważ Clamp zajmuje się coraz to nowymi projektami, wiele z nich, w tym i Gohou Drug zostaje odłożonych na święty nigdy. Wielka szkoda, bo z tego co wiadomo te dotychczas 3 wydane tomiki, to zaledwie 1/5 całej historii. Ale moim zdaniem i tak warto. Nawet, jeśli to wciąż niedokończona opowieść ^^

Tym razem manga. Pewnie, czemu nie?
OdpowiedzUsuńCLAMP w moim katalogu leży w grupce pod roboczym tytułem: Koniecznie sprawdzić. Na razie miałam do czynienia z anime Chobits i X OAV. Z mang jedynie ta nowość, którą zajmuje się DV.
Shounen-ai powiadasz... Przyznam, że jestem spragniona (?) jakiegoś sensownego tytułu z tego gatunku. Dla mnie podstawą w yaoi jest humor. Nie jestem "zwolenniczką pełnych napięcia i dramatu romansów męsko-męskich" :D Coś takiego jest dla mnie prawie nie do zniesienia ^^ Natomiast jeśli w Gohou Drug humor jest obecny, prawdopodobnie się skuszę :)
Ja ze swej strony wiodę na pokuszenie, bo tytuł na to zasługuje ;) Nie jest tasiemcem, istotnie sensowny, no i ci bohaterowie... Skuś się, skuś. Właściwie jedyną wadą "Gohou Drug" jest brak ciągu dalszego. Ale i tego, mam nadzieję kiedyś się doczekamy :D
OdpowiedzUsuńGdzie czytałaś / skąd pobrałaś? ^^
OdpowiedzUsuńHmm, sądzisz, że powinnam pamiętać takie rzeczy? ;) Czytałam onlinijka, skanlacje na tej stronie:
OdpowiedzUsuńhttp://manga.animea.net/gohou-drug.html
Oczywiście, po angielsku. Szukałam później w języku ojczystym, ale chyba żadna z polskich grup translacyjnych nie wzięła tego na warsztat. A jeśli wzięła to skany nie są dostępne. Chyba, bo aż tak dogłębnie nie przekopywałam Sieci :)